Zdzisław Rynkiewicz – wernisaż

W piątek trzynastego kwietnia, o godz. 18 w holu OCK miał miejsce wernisaż wystawy prac znanego nie tylko w Polsce ale i na świecie artysty fotografika Zdzisława Rynkiewicza.

Zdzisław Rynkiewicz, jak informowaliśmy w naszych zapowiedziach, jest m.in. członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, Królewskiego Towarzystwa Fotograficznego Wielkiej Brytanii, członkiem honorowym Białostockiego Towarzystwa Fotograficznego i Foto – klubu Buenos Aires Argentina. Uhonorowany wieloma nagrodami i tytułami, z których najważniejsze to Artiste FIAP (Artysty Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej) i Exellence FIAP (Wybitnego Artysty  Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej), organizacji skupiającej najwybitniejszych artystów z całego świata.


Kowboj po polsku (fot. Zdzisław Rynkiewicz)
Kowboj po polsku (fot. Zdzisław Rynkiewicz)
Na wystawie możemy obejrzeć niewielki wycinek dorobku tego znakomitego artysty jednakże bardzo charakterystyczny dla jego twórczości. Są wśród nich prace wielokrotnie nagradzane jak ta zatytułowana „Kowboj po polsku”, która została nagrodzona złotym medalem FIAP w 1988 roku, a w 1990 zdobyła tytuł fotografii roku amerykańskiego czasopisma Popular Photography. Jest ono częścią cyklu czterech fotografii. Zacytuję tu wypowiedź jednego z krytyków tego miesięcznika Dona Richardsa:

„To zdjęcie pochodzi z Polski. Wraz ze zmianami w Europie Wschodniej mamy możliwość oglądania coraz większej ilości zdjęć z krajów dawnej „żelaznej kurtyny”. Jest to odświeżające. Widzimy, że utrzymują się tam tradycje solidnej fotografii czarno-białej, podczas gdy Amerykanie preferują kolorowe obrazki wykonywane maszynowo.

W tym zdjęciu jest bardzo specyficzny styl wschodnioeuropejski. To co mi najbardziej odpowiada w nim to fakt, że stwarza pewną tajemniczość, zagadkowość. […]

Podoba mi się koń. Służy jako silny element dopełniający. W sumie tworzy mocny interesujący portret człowieka. Jego szyderczy uśmiech, przy brakach w uzębieniu, dodaje mu charakteru, a ziarnistość obrazu służy tylko do wzmocnienia całego tematu zdjęcia. Jest to solidny, realistyczny, mocny, a jednak tajemniczy obraz. I to właśnie przyciąga w nim nasze oczy.”

Tak jak zdjęcie „kowboja” przyciąga widza swoją tajemniczością tak osoba Pana Zdzisława przyciąga serdecznością i otwartością do dzielenia się swoim doświadczeniem co w dzisiejszych, mocno skomercjalizowanych czasach jest dosyć rzadkie. Uczestnicy wernisażu mogli osobiście podpytać o tajemnicę warsztatu naszego gościa, nawet dla ludzi dość dobrze znających osobę i twórczość Zdzisława Rynkiewicza były one czasem sporym zaskoczeniem. Wiele prac jest wykonanych techniką sepii strefowej. Przyznacie, że dość zagadkowy termin. Chodzi tu o to, że technika barwienia zdjęć w procesie wykonywania odbitek polega na kąpieli całego zdjęcia w roztworze odbielacza (cyjanożelazjanu potasu), a następnie w roztworze np. siarczku sodu, która to kąpiel zabarwia odbielony obraz srebrowy na brązowawy obraz siarczku srebra. Dzięki tej metodzie zdjęcia zyskują oprócz charakterystycznej barwy większą trwałość. Sepia strefowa polega na jedynie miejscowym odbieleniu części obrazu i jej późniejszym zabarwieniu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że na fotografiach pana Zdzisława w ten sposób zabarwiane są np. pojedyncze gałązki drzew czy też inne elementy widoczne na zdjęciach. Wymaga to benedyktyńskiej wręcz cierpliwości i ogromnego nakładu pracy i czasu. Dzięki takim zabiegom dzieła autora nabierają nowego wymiaru, zarówno w treści jak i formie. W dzisiejszych czasach taki efekt można uzyskać dużo szybciej dzięki obróbce komputerowej jednak w latach ich powstania o takich możliwościach jakie mamy dziś nikt nawet nie śnił. Poza tym oglądając te zdjęcia prawie czuje się ten tajemniczy zapach chemii. Nad każdym z nich unosi się ulotny duch tradycyjnej fotografii.

Zamiłowanie do eksperymentów pozwoliło również na stworzenie zupełnie nowego zestawu prac, które zdawałoby się zupełnie odbiegają od dotychczasowych dokonań artysty. To jakby druga osobowość twórcy. Gdyż jego seria „Kosmos” w niczym nie przypomina jego monochromatycznych dzieł. Seria ta eksploduje wręcz barwą i niepowtarzalnymi wzorami, które z ogromną siłą przyciągają wzrok widza i to każdego, niezależnie od wieku. Co możemy zobaczyć na jednym ze zdjęć z wernisażu. W rozmowie z uczestnikami wernisażu autor zdradził tajemnicę powstania tych niezwykłych zdjęć, które możemy podziwiać wyeksponowane w holu OCK. Gorąco zachęcam do obejrzenia tej znakomitej wystawy.